Windsurfing

Historia surfingu, czyli deski do skakania po falach

Historia surfingu, czyli deski do skakania po falach

Surfing to sport wodny bardzo popularny w krajach z dostępem do oceanu czy morza o dużych falach. Jest to sport dla osób sprawnych fizycznie, ale i zamożnych, ponieważ sprzęt do surfingu, nawet używany, nie należy do tanich. Szczególnie w krajach takich, jak Polska, gdzie nie jest to sport bardzo popularny i niewiele osób go uprawia. Zupełnie inaczej było u początków sportu, w piątym wieku naszej ery na Polinezji.

Był to sport uprawiany powszechnie przez wszystkich, a samą deskę oczywiście robiono ręcznie i mógł ją zrobić każdy. Ciekawostką jest, że oryginalne deski z Polinezji i z Haiti (uważa się, że sport ten dotarł na Haiti za pośrednictwem Polinezyjczyków) były dużo praktyczniejsze i bardziej wyporne niż deski stosowane na początku dwudziestego wieku, kiedy powrócono do tego sportu po dwóch wiekach zapomnienia, spowodowanego kolonializmem. Jednak prawdziwa moda na surfing wybuchła w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku.

Wtedy to w kilku gazetach opublikowano zdjęcia pokazujące surfing, a konkretnie mężczyzn na deskach na gigantycznej fali.

Amerykanie, zainspirowani tymi obrazami, ruszyli na podbój Haiti i tamtejszych plaż. Również w latach pięćdziesiątych zaczęto produkować deski z poliestru, lżejsze, praktyczniejsze, możliwe do użytkowania praktycznie przez każdego.

Moda na surfing wybuchła jednak po 1953 roku, gdy w kalifornijskich gazetach pojawiło się zdjęcie trzech surferów na gigantycznej fali. Za sprawą tego na Hawajskie plaże przybyło wielu Kalifornijczyków. W tej samej dekadzie szaleństwo dotarło do Europy, rozpoczęto produkcję desek, Biarritz obwołano stolicą surfingu (do dziś gości Biarritz Surf Festival), a pod koniec dekady odbyły się pierwsze mistrzostwa Europy w nowym, modnym sporcie. Surfing do dziś prawie cały czas się zmienia. Zarówno technika, jak i sprzęt ulegają ciągłej ewolucji. Dzisiaj mamy do wyboru bardzo wiele rodzajów desek, w różnych przedziałach cenowych, każdy znajdzie coś dla siebie.

Surfing i jego krótka historia

Krótka historia surfingu? Być może na ziemiach polskich, bo na świecie jest to jeden ze starszych sportów. Kojarzy nam się z opalonymi, bogatymi dzieciakami w Stanach Zjednoczonych czy w Australii, tymczasem sport ten uprawiali już w czwartym wieku naszej ery tubylcy z Haiti. Uważa się, że technikę i sam pomysł dostarczyli im mieszkańcy Polinezji, którzy według danych z wykopalisk właśnie w tym okresie dotarli w tamte rejony. Są to jednak fakty nie udokumentowane. Pierwsze wzmianki o okiełznywaniu fal na deskach pochodzą z końca osiemnastego wieku, pochodzą z pamiętnika kapitana Jamesa Cooka. Opisał, że na haitańskich falach pływają w ten sposób setki osób. Zmieniło się to w ciągu kolejnych dwustu lat – kolonizacja europejska doprowadziła do prawie całkowitego zaniku tego sportu, niemal do jego zapomnienia. Sport ten wrócił do łask za sprawą Jacka Londona, znanego pisarza, autora książek przygodowych.

Miało to miejsce na początku dwudzuestego wieku, wtedy też powstało pierwsze stowarzyszenie miłośników tego sportu. Najbardziej zasłużoną dla surfingu osobą w tamtych czasach był Duke Kahanamoku, Hawajczyk, który był mistrzem pływackim, jednocześnie miał dobre kontakty z osobami tworzącymi Hollywood. Dzięki niemu sport ten dostał się na wokandę, w Ameryce i Australii stawał się coraz bardziej popularny.

Pierwszą współczesną deskę stworzył Tomas Blake. Był on osobą, która dobrze radziła sobie z ówczesną deską, zdawał sobie jednak sprawę, że sprzęt, jakiego używano uniemożliwiał surfowanie mniej sprawnym osobą. Deski były ciężkie, mało zwrotne. Na wzór desek używanych przed wiekami przez Haitańczyków, stworzył pierwszą nowoczesną deskę, lekką i wygodną. Sekretem było wydrążenie deski, które znacznie ograniczyło jej ciężar. Takie deski, według projektu wspomnianego Blake’a, były nawet produkowane (jako pierwsze) w większej skali i dostępne na rynku. Prawdziwa moda wybuchła dopiero w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku i z powodzeniem trwa do dziś.

Jaki sprzęt do windsurfingu wybrać – nowy czy używany?

Nowy sprzęt do surfingu i windsurfingu to spory wydatek. Nową deskę można kupić już za dwa tysiące złotych, ale dobry sprzęt to wydatek nawet dwukrotnie wyższy. Koleje dwa tysiące to żagiel średniej klasy, około tysiąca do półtora za maszt. Do tego dochodzi cały osprzęt, ubrania, a to dopiero początek. Do tego należy dołożyć koszt szkolenia, koszt dojazdów do miejsc, gdzie sporty wodne można uprawiać (niestety, nie wszyscy z nas są w szczęśliwej sytuacji, że mieszkają w okolicy zbiornika).

Większość z nas do miejsca, gdzie można uprawiać sporty wodne, będzie musiała dojechać i zapłacić tam za zakwaterowanie, wyżywienie. Często będzie to oznaczać podróż nad Bałtyk, a czasami nawet na inny kontynent – do Meksyku czy Australii. Koszty więc są niebagatelne, na pewno nie na przeciętną polską kieszeń. Mimo to poziom życia w Polsce rośnie, a wraz z nim ilość osób, które mogą sobie pozwolić na uprawianie takich sportów. Mimo to, ponieważ sprzęt wciąż jest drogi, wiele osób decyduje się na zakup sprzętu używanego. Można go kupić w popularnych serwisach aukcyjnych, w specjalnych sklepach internetowych ze sprzętem, a także w specjalistycznych sklepach, które najczęściej są sklepami ogólno sportowymi, albo zimą sprzedają sprzęt narciarski, a latem do sportów wodnych.

Ceny sprzętu używanego są nawet o połowę niższe niż nowego, często jest to sprzęt w bardzo dobrym stanie. Bywa, że sprzedają osoby, które nie zakochały się w surfingu od pierwszego wejrzenia, skorzystały z deski kilka razy i tyle, postanowiły ją sprzedać. W każdym wypadku należy używany sprzęt dobrze sprawdzić, najlepiej w serwisie. Należy też dobrze się z nim zapoznać przed użyciem, najlepiej podczas specjalnego szkolenia, organizowanego na przykład przez szkoły surfingu. Jest to jedyny sposób na to, by w razie sytuacji niebezpiecznej poradzić sobie, nie stracić głowy, nie wpaść w panikę. Znajomość sprzętu, nowego czy używanego, to podstawa bezpieczeństwa w sportach wodnych.

Jak zacząć przygodą z surfingiem? Informacje dla surferów

Jeśli myślisz o przygodzie z deską surfingową, gratulujemy świetnego pomysłu. Jest to doskonały sposób na utrzymanie wysokiej formy, dla wielu osób staje się prawdziwą pasją. Aby w ogóle zacząć myśleć o surfingu, należy być w świetnej formie fizycznej.

Dobre przygotowanie mięśni rąk i nóg pozwoli w ogóle myśleć o stawaniu na desce i pokonywaniu fal, a także o uniknięciu kontuzji. Należy też zainwestować w sprzęt. Przede wszystkim w odpowiedni kombinezon, czyli piankę. Należy skonsultować się w sklepie co do grubości pianki, musi ona być dostosowana do warunków atmosferycznych panujących na zbiorniku, gdzie uprawiamy surfing. Ważne jest też, aby dobrze dobrać rozmiar pianki, nie może ona być ani za duża (nie spełni funkcji, nie będzie dostatecznie ogrzewać), ani też za mała (zbyt obcisłe ubranie będzie krępować ruchy). Dobra pianka chroni przed utonięciem, ponieważ zwiększa wyporność naszego ciała. Początkującym oraz wszystkim osobom niepewnym swoich umiejętności polecamy zabieranie ze sobą każdorazowo kamizelki ratunkowej, która gwarantuje utrzymanie się na powierzchni, ale zdrowego rozsądku nie zastąpi. Każdemu zdarzają się wypadki, w tym sporcie jest to nieuniknione. W końcu każdy wpadnie do wody w sposób niekontrolowany. Ważne, aby w takich wypadkach nie wpadać w panikę i starać się zachować spokój. Z dobrym instruktorem można to też przećwiczyć. Po niekontrolowanym upadku należy trzymać się blisko deski. Deska nie utonie, można się jej złapać, można na niej usiąść, aby w razie potrzeby odetchnąć. Naukę najlepiej zacząć na wodzie niezbyt głębokiej, to da nam pewność, że uda się na deskę wrócić, jeśli z niej spadniemy. Osoby rozpoczynające przygodę z surfingiem, a zwłaszcza z windsurfingiem, powinny poświęcić dużo czasu na zapoznanie się ze swoim sprzętem. Najlepiej, aby instruktaż prowadziła osoba zajmująca się tym zawodowo. Własną deskę trzeba znać… jak własną kieszeń, albo lepiej, od tego zależy bezpieczeństwo!

Kilka rad dla początkujących surferów i kitesurferów

Kitesurfing to sport, który najczęściej jest jako pierwszy próbowany przez nowych adeptów sportów wodnych. W warunkach pogodowych, jakie z reguły panują w Polsce, jest dużo łatwiej uprawiać pływanie z latawcem, ponieważ trudno o stałe, wystarczająco duże fale.

W pierwszym momencie najważniejsze to nauczyć się radzić sobie z deską na wodzie bez fal, na tak zwanej płaskiej wodzie. Z profesjonalnym instruktorem nie powinno to stanowić problemu. Uczymy się na desce utrzymywać, trenujemy zwrotność – musimy się nauczyć zakręcać. W dalszej kolejności można przejść do treningu – okiełznania pomniejszych fal.

Taka gradacja jest konieczna, ponieważ oczywiście nie da się zaczynać od dużych wyzwań. Ważne, aby nabyć obycia z wodą, z falami, aby się nie bać. Jedyną metodą obycia się z wodą, z falami to kontakt z nimi. Specjaliście zalecają, aby pływać między falami nawet w pław, bez deski, i przyzwyczajać się. Początkujący powinni zaczynać od pływania w kasku. Na rynku pojawiło się wiele modeli kasków, które bardzo dobrze wyglądają i można się w nich spokojnie „pokazać”. Osoby zaczynające przygodą z kite surfingu powinny pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Kite, czyli latawiec, nie może się zamoczyć w wodzie, dlatego że może się rozerwać. Na forach internetowych, w specjalistycznych publikacjach, ale przede wszystkim od profesjonalnych instruktorów można dowiedzieć się, jak praktycznie radzić sobie z takimi sytuacjami. Warto zainwestować w szkolenie na początkowym etapie nauki, ponieważ braki w technice mogą nam znacząco utrudnić pływanie, natomiast dobre nawyki mogą wręcz przeciwnie – bardzo pomóc w sytuacjach trudnych, na przykład gdy wpadniemy do wody, podczas wysokich fal i innych podobnych sytuacji. Oczywiście masę dobrych rad można też przeczytać w internecie. Ale nic tak nie przygotuje na spotkanie trudnej fali jak odrobina chociaż praktyki „na mokro”, z osobą znającą się na rzeczy i doświadczoną. Takie treningi wszystkim polecamy.

Gdzie popływać na desce?

Robi się coraz cieplej, dzień coraz dłuższy, a przede wszystkim coraz więcej słońca. Śnieg już stopniał, pora więc przerzucić się z desek zimowych, czyli snowboardu, na deski, które zapewnią nam dawkę ruchu i rozrywki latem. Chodzi oczywiście o surfing.
Ten sport zyskuje w Polsce coraz więcej fanów. Chociaż trzeba być bardzo sprawnym, a do tego mieć zasobny portfel, ilość osób wykazujących zamiłowanie do surfingu stale rośnie. Gdzie zatem pływać na desce? Bałtyk może się sprawdzić, ale lepiej wybrać miejsce pewne, gdzie fale są gwarantowane. Dla początkujących, jak i dla zaawansowanych polecamy Meksyk. Playa Carrizarillo będzie idealnym miejscem, gdzie można zacząć swoją przygodę z deską. Fale są tam łagodne, ale występują stale (i to przez cały rok), w dodatku teren jest zamknięty, więc bezpieczniejszy, nie dochodzą tu na przykład bardzo silne prądy, które dla początkujących mogą okazać się za trudne. Kolejna warta polecenia plaża to La Punta. Jest to miejsce bardziej na wschód, gdzie fale są silniejsze, ale regularne. Jest to świetne miejsce dla osób, które już mają pewne obejście z deską, nauczyły się już podstaw techniki, a teraz chcą ją doskonalić. Dla osób bardzo dobrze surfujących można polecić plażę Zicatela. Jest to również meksykańska plaża, z tym że wystawiona bezpośrednio na ocean. Prądy na niej występujące to bardzo silne, nadające się tylko dla zaawansowanych surferów fale. Można się tam wybrać, kiedy naprawdę będzie nam się wszędzie indziej nudzić. Surfingu nie warto uczyć się samemu, odradzamy to. Najlepiej skorzystać z porad profesjonalistów, i z profesjonalnego sprzętu, zakupionego pod okiem fachowców. Samo szkolenie składa się nie tylko z nauczania techniki, duży nacisk kładziony jest też na teorię. Wiele mówi się o samym oceanie, o tym, jak powstają fale i tym podobnych. Jest to wiedza niezbędna, aby sobie na wodzie poradzić. Nie można osoby nie obeznanej z oceanem rzucić od razu na przysłowiowa głęboką wodę. Zalecana jest ostrożność i rozwaga.